Gospodarka? A kogo to?
Jako miłośnik wszelkiego rodzaju ciekawostek i dziwolągów, nie mogę nie odnotować stanu prac nad – jakże ważną dla Ostrołęki – obwodnicą miasta. Poważniej pisałem na ten temat TUTAJ.
Nie mogę się jednak oprzeć, by w tym miejscu sprawy nie skomentować w taki sposób, na jaki zasługuje. I powiedzieć wprost, z pełną odpowiedzialnością za słowa: DZIKI KRAJ.
Komu się nie chciało wyżej kliknąć, powtórzę. Pierwsze realne pieniądze na obwodnicę Ostrołęki wyłożyły dwie ostrołęckie firmy: elektrownia i Stora Enso. Pal licho elektrownię. To wszak państwowa firma, więc czy wydaje bezpośrednio pieniądze na drogi, czy przeznacza zysk na dywidentę (czytaj: lwią część zabiera właściciel) – na jedno wychodzi. Ale finansowy udział fińskiego koncernu w budowie polskich dróg warto odnotować.
I pożałować, że to udział tylko symboliczny i „na zachętę”. Bo gdyby Finowie zainwestowali solidniej, to może i droga miałaby fiński standard. Niestety, nie zainwestują, bo Finlandia nie jest dzikim krajem i tam obowiązuje dość oczywista zasada: przedsiębiorstwa wytwarzają PKB, a rząd dba o infrastrukturę. I jakoś się kręci.
U nas niestety gospodarka jest na dalekim miejscu w rankingu priorytetów przy ustalaniu krajowej sieci dróg. Dużo wyżej jest lobby polityczne – wysoko postawiony w hierarchii partyjnej osobnik jest w stanie załatwić obwodnicę swoim wyborcom. A Ostrołęka jest niestety w tej fatalnej sytuacji, że nie mamy żadnego wysoko postawionego w partyjnej hierarchii posła – a już na pewno nie w hierarchii partii aktualnie rządzącej. Mamy za to – inwestycje Story Enso i Energi – niesamowite perspektywy rozwoju gospodarczego.
To za mało. Tak mi się zdaje. I obym się mylił.

